Właściciel warsztatu z Radomia wpisuje w ChatGPT „dobry mechanik Radom”. Swojej nazwy w odpowiedzi nie widzi. Z tego jednego wyniku łatwo wyciągnąć jeden z dwóch wniosków: AI go nie zna i trzeba to naprawić, albo trzeba komuś zapłacić. Oba są przedwczesne. Drugi potrafi sporo kosztować.
Ten tekst jest dla właścicieli lokalnych firm: warsztatów, gabinetów, salonów, firm budowlanych. Rozbieram w nim sześć przekonań o „widoczności w AI” i każde zestawiam z tym, co w swojej dokumentacji podają OpenAI, Google i Perplexity, oraz z kilkoma badaniami. Potem jest test, który zrobisz sam w 10 minut, i lista sygnałów, po których poznasz słabą ofertę agencji. Jeśli prowadzisz agencję, pełną procedurę badania jednej firmy znajdziesz w przewodniku po GEO dla agencji i freelancerów SEO.
Mit 1: „Klienci i tak pytają już tylko AI”
To zdanie bywa pierwszym argumentem w ofertach GEO. Najświeższe dane, jakie znalazłem, pochodzą z USA. BrightLocal, amerykańska firma sprzedająca narzędzia do lokalnego SEO, zapytała w 2026 r. 1002 dorosłych mieszkańców USA, czy w ostatnich 12 miesiącach korzystali z narzędzi AI, szukając poleceń lokalnych firm. Tak odpowiedziało 45%. Najczęściej wymieniano ChatGPT (31%), dalej Tryb AI w Google (23%) (wyniki ankiety BrightLocal o AI i opiniach).
Ten sam raport ma też drugą połowę. Wśród osób, które pytały AI, 88% sprawdza potem, czy opinia jest prawdziwa, albo zagląda do źródła odpowiedzi. Odpowiedź asystenta rzadko jest więc ostatnim krokiem klienta. Po niej klient sprawdza opinie i źródła, czyli często Twoją wizytówkę i stronę.
Do tego dochodzą zastrzeżenia. To dane z USA, z panelu badawczego SurveyMonkey, zebrane przez firmę, która na tym temacie zarabia. Dla Polski porównywalnej liczby nie znalazłem. Z danych Eurostatu za 2025 r. wynika tylko tyle, że narzędzi generatywnej AI użyło w ciągu trzech miesięcy przed badaniem 22,7% mieszkańców Polski między 16. a 74. rokiem życia. Średnia unijna to 32,7% (komunikat Eurostatu o generatywnej AI). Ilu z nich pytało o mechanika albo dentystę, tego Eurostat nie mierzy.
Ilu Twoich klientów pyta AI? Wiedzą to tylko oni. Przez miesiąc pytaj każdego nowego klienta, skąd o Tobie wie, i zapisuj odpowiedzi w zeszycie. Ta lista powie Ci więcej niż jakakolwiek średnia z USA.
Mit 2: „Jestem wysoko w Google, więc ChatGPT też mnie zna”
To dwie różne firmy i dwa różne sposoby szukania. Według opisu wyszukiwania w pomocy OpenAI ChatGPT może sam zajrzeć do sieci, gdy uzna, że przyda się świeża informacja. Czasem korzysta przy tym z partnerów wyszukiwania i wysyła im przepisane zapytania. OpenAI odsyła tam do polityk prywatności dwóch takich dostawców: Microsoftu i Shopify. Google na tej liście nie ma.
Wysoka pozycja w Google niczego więc w ChatGPT nie przesądza. Nie jest też bez wartości. Strona, którą łatwo znaleźć w jednej wyszukiwarce, zwykle jest porządnie zbudowana także dla innych. To jednak mój wniosek. W dokumentacji takiej reguły nie ma.
Druga przeszkoda może leżeć na Twojej stronie, w pliku robots.txt. OpenAI pisze, że strona, która blokuje robota OAI-SearchBot, znika z odpowiedzi wyszukiwania ChatGPT i może się tam pojawić co najwyżej jako link nawigacyjny (dokumentacja robotów OpenAI). Perplexity ma własnego robota, PerplexityBot, i też zaleca, żeby go nie blokować, jeśli strona ma się pokazywać w wynikach (opis robotów Perplexity). Taka blokada mogła trafić do pliku przy okazji, na przykład gdy ktoś chciał jednym wpisem odciąć „wszystkie roboty AI”. Poproś osobę, która robiła Ci stronę, żeby zajrzała do tego pliku.
W drugą stronę też nie ma automatu. Google pisze, że strona może się pokazać jako link w AI Overviews albo w Trybie AI, jeśli jest zaindeksowana i może być wyświetlona w wyszukiwarce z fragmentem tekstu, a dodatkowych wymagań nie ma (dokumentacja funkcji AI w wyszukiwarce Google). Warunek to jednak nie obietnica. W przewodniku z 2026 r. Google dopisuje, że ani indeksowanie, ani wyświetlenie nie są gwarantowane, nawet gdy strona spełnia wszystkie zalecenia.
Mit 3: „AI ma wszystkie firmy z mapy”
To prawda w połowie, i to w tej połowie, która należy do Google. Gemini według pomocy Gemini o szukaniu miejsc korzysta z publicznych informacji z Map Google: adresów, opisów, stron, ocen i godzin otwarcia, o ile użytkownik jest zalogowany i ma włączoną aktywność. Google zapewnia też, że Profil Firmy w Google pomaga usługom pokazywać się w odpowiedziach AI oraz w zwykłych wynikach wyszukiwania (przewodnik Google po wyszukiwaniu generatywnym).
ChatGPT to inna historia. OpenAI wspomina o „zaufanych zewnętrznych dostawcach”, którzy dostarczają informacje lokalne, na przykład wpisy firm w okolicy, ale nie podaje, kto to jest. O Mapach Google w tym opisie nie ma ani słowa.
Nawet tam, gdzie dane z mapy trafiają do asystenta, „ma w danych” nie znaczy „poleca”. W zwykłych wynikach lokalnych Google bierze pod uwagę trafność, odległość i rozpoznawalność firmy, a na rozpoznawalność wpływają między innymi liczba opinii i linki do firmy (zasady rankingu lokalnego w pomocy Profilu Firmy). Dla odpowiedzi AI takiej listy czynników nikt nie publikuje. Mój wniosek jest skromny: firma z wizytówką i trzema opiniami jest w danych, ale konkuruje z firmami, o których w sieci pisze się częściej.
Mit 4: „Odpowiedź AI jest zawsze taka sama”
Jedno pytanie zadane raz to anegdota. SparkToro i Gumshoe poprosili 600 ochotników, żeby wpisywali te same 12 pytań do ChatGPT, Claude i AI w wyszukiwarce Google. W listopadzie i grudniu 2025 r. zebrali 2961 odpowiedzi. Szansa, że ChatGPT albo AI od Google poda dwa razy tę samą listę marek, wyszła poniżej 1 na 100. Szansę na tę samą listę w tej samej kolejności autorzy szacują na mniej więcej 1 na 1000. Dotyczy to także tematów, w których wybór jest mały, jak salony Volvo w Los Angeles (jest ich mniej niż tuzin) (opis badania na blogu SparkToro).
Jeden przykład z badania pokazuje, co w ogóle ma sens mierzyć. Na pytanie o najlepszy szpital onkologiczny na zachodnim wybrzeżu USA ChatGPT wymienił City of Hope w 69 odpowiedziach na 71. Na pierwszym miejscu postawił go tylko w 25.
Zastrzeżenia podają sami autorzy. Nie są naukowcami, badanie nie przeszło recenzji, a Gumshoe sprzedaje narzędzia do śledzenia widoczności w AI. Ochotnicy używali asystentów tak jak na co dzień, z historią i własnymi ustawieniami, więc wynik pokazuje zmienność, jaką widzą zwykli użytkownicy.
Google mówi podobnie o swoich produktach: Tryb AI i AI Overviews mogą korzystać z różnych modeli i technik, więc pokazują różne odpowiedzi i linki. ChatGPT z kolei może przepisać Twoje pytanie z użyciem zapisanej pamięci i przybliżonej lokalizacji z adresu IP. Dla właściciela wynikają z tego dwie rzeczy. Zrzut ekranu z jednej odpowiedzi, Twój czy agencji, niczego nie dowodzi. Sensowna miara to odsetek odpowiedzi z Twoją nazwą. Kolejność na liście zmienia się zbyt często, żeby coś znaczyła.
Mit 5: „Wystarczy wgrać plik llms.txt”
llms.txt to plik tekstowy na serwerze, który ma ułatwiać modelom AI korzystanie ze strony. Google w przewodniku po wyszukiwaniu generatywnym pisze, że nie trzeba tworzyć żadnych nowych plików ani znaczników dla AI, bo wyszukiwarka Google ich nie używa. Dodaje uczciwie, że można je utrzymywać dla innych usług, jeśli te z nich korzystają. Analiza SE Ranking na około 300 tys. domen nie wykazała związku między tym plikiem a tym, jak często AI cytuje domenę (omówienie analizy w Search Engine Journal).
A OpenAI i Perplexity? W dokumentacji ich robotów nie ma słowa o tym, że ich wyszukiwanie czyta llms.txt. OpenAI ma wprawdzie własny plik llms.txt, ale jako spis swojej dokumentacji dla programistów. To co innego.
Rachunek dla warsztatu jest prosty. Jeśli llms.txt jest główną pozycją w ofercie, płacisz za plik, którego największa wyszukiwarka nie czyta. Co jeszcze wiadomo o tym pliku, opisuje fragment przewodnika o llms.txt i danych strukturalnych.
Mit 6: „Reklama w Google podniesie mnie w ChatGPT”
Google i OpenAI to osobne firmy z osobnymi systemami reklamowymi. Budżet wydany w Google Ads nie trafia do ChatGPT i niczego tam nie kupuje. Nawet w samym Google reklama nie podnosi bezpłatnych wyników. Google deklaruje, że nie przyjmuje opłat za częstsze odwiedzanie strony przez robota ani za wyższą pozycję (opis działania wyszukiwarki Google). W pomocy Profilu Firmy dodaje, że o lepsze miejsce w wynikach lokalnych nie można poprosić i nie można za nie zapłacić.
Reklamy przy odpowiedziach AI istnieją. W AI Overviews Google może je pokazać nad przeglądem, pod nim albo w środku, dobierając je do pytania i treści przeglądu. W dniu sprawdzenia, 6 października 2026 r., działały tylko po angielsku i w 12 krajach, bez Polski (pomoc Google Ads o reklamach w AI Overviews). OpenAI testuje reklamy w ChatGPT od 9 lutego 2026 r., zaczynając od USA, w planach Free i Go. Reklama stoi pod odpowiedzią, jest oznaczona jako sponsorowana, a OpenAI deklaruje, że reklamodawcy nie mogą kształtować, ustawiać w rankingu ani zmieniać odpowiedzi ChatGPT (pomoc OpenAI o reklamach w ChatGPT). Polska jest na liście krajów, z których firma może sama kupić taką reklamę. Czy zobaczą ją Twoi klienci, zależy od regionów objętych testem.
Płacąc, kupujesz więc reklamę przy odpowiedzi. OpenAI pisze wprost, że reklama nie zmienia odpowiedzi ChatGPT. Google o zwykłych wynikach mówi, że nie bierze pieniędzy za wyższą pozycję. Kto obiecuje, że za opłatą ChatGPT zacznie Cię polecać w samej odpowiedzi, obiecuje coś, czemu OpenAI w swojej dokumentacji zaprzecza.
Test na 10 minut: trzy pytania, dwa asystenty
Wybierz dwa asystenty, które biorą dane z różnych miejsc: ChatGPT i Google w Trybie AI. Jeśli masz kilka minut więcej, dorzuć Perplexity. Przy każdej odpowiedzi pokazuje źródła, więc łatwiej zobaczyć, skąd wziął dane o Tobie.
Minuta przygotowania
ChatGPT może pamiętać, kim jesteś. Jeśli kiedyś pisałeś mu o swojej firmie, zapisana pamięć może wpłynąć na to, jak przepisze Twoje pytanie do wyszukiwarki. Otwórz więc chatgpt.com w oknie prywatnym, bez logowania. OpenAI podaje, że wyszukiwanie działa także dla osób niezalogowanych. Druga droga to czat tymczasowy, w którym przed pierwszą wiadomością wybierasz wersję bez personalizacji. Taka rozmowa nie korzysta z pamięci ani z Twoich instrukcji (zasady czatu tymczasowego w ChatGPT). Wyszukiwanie włącz ręcznie, z menu narzędzi albo po wpisaniu ukośnika. Wtedy odpowiedź oprze się na tym, co ChatGPT znajdzie w sieci teraz.
W Google wpisz pytanie i przejdź na kartę Tryb AI na stronie wyników. W obu asystentach podawaj miasto albo dzielnicę. Pytanie „w pobliżu” zadane z domu pokaże okolicę domu, a nie warsztatu.
Trzy pytania
- Pytanie, które klient zadaje Ci przez telefon. Nie „najlepszy mechanik Radom”, tylko to, co naprawdę słyszysz: „Stuka mi w zawieszeniu, gdzie w Radomiu sprawdzą to jeszcze w tym tygodniu?”. Gabinet stomatologiczny zapyta o ból zęba w sobotę, salon o koloryzację, firma budowlana o ocieplenie domu w swojej gminie. Zanotuj, czy padła Twoja nazwa i kogo asystent wymienił zamiast Ciebie.
- Pytanie o Ciebie: „Znasz firmę {nazwa} z {miasto}? Podaj jej telefon, adres, godziny otwarcia i strony, z których to wiesz.” Każdą informację porównaj z prawdą. Stary numer, godziny sprzed remontu, pomylenie z firmą o podobnej nazwie: zapisz wszystko.
- Pytanie o usługę, na której zarabiasz najwięcej, razem z ceną: „Ile kosztuje {usługa} w {miasto} i kto to dobrze robi?”. Moim zdaniem to pytanie jest najbliżej decyzji klienta, więc tu brak Twojej nazwy kosztuje najwięcej.
Każde pytanie zadaj w obu asystentach. Wychodzi sześć odpowiedzi, po minucie na każdą. Jeśli zostanie czas, zadaj pierwsze pytanie jeszcze raz w nowej rozmowie i porównaj listy.
Jak czytać wynik: trzy liczby
Z sześciu odpowiedzi wypisz trzy liczby. Pierwsza: w ilu odpowiedziach padła nazwa Twojej firmy, od 0 do 6. Druga: ile błędów w danych o Tobie znalazłeś. Trzecia: ile różnych stron asystenci cytowali przy firmach, które polecili.
Zacznij od drugiej. Błąd w danych kosztuje od razu, bo klient dzwoni pod stary numer. OpenAI sam ostrzega, że wyniki i cytowania w ChatGPT mogą być niekompletne, nieaktualne albo błędne. Samej odpowiedzi w asystencie nie poprawisz. Poprawiasz strony, z których brał dane: wizytówkę w Google, własną stronę, profil na Facebooku, katalogi z cytowań. Do tego agencja nie jest Ci potrzebna.
Pierwsza liczba mówi mniej, niż się wydaje. Zero na sześć przy pytaniach o usługę nie znaczy, że AI „Cię nie zna”, jeśli przy pytaniu o nazwę podało poprawne dane. Znaczy, że dziś wybiera inne firmy. Wtedy przydaje się trzecia liczba. Otwórz strony cytowane przy konkurentach: lokalne portale, rankingi, katalogi, strony samych firm. Jeśli Ciebie tam nie ma albo masz tam stare dane, wiesz, od czego zacząć.
Gdy asystent nie wie o Tobie nic, nawet po podaniu nazwy, sprawdź podstawy. Czy strona jest w Google (wpisz site: i swoją domenę)? Czy da się ją znaleźć w Bing, skoro Microsoft jest jednym z partnerów wyszukiwania ChatGPT? Czy robots.txt nie blokuje OAI-SearchBot? A jeśli Twoja nazwa pada w większości odpowiedzi i dane się zgadzają, usługa GEO raczej nie jest Ci potrzebna. Powtórz test za kwartał z tymi samymi pytaniami.
Oferta GEO od agencji: sześć sygnałów ostrzegawczych
Nie każda oferta GEO jest zła. Spora część tego, co agencja może zrobić, to zwykłe SEO lokalne i porządek w danych firmy. Google sam pisze, że z punktu widzenia jego wyszukiwarki dopasowanie strony do wyszukiwania z AI to wciąż SEO. Uważaj natomiast na sześć rzeczy.
- Gwarancja miejsca, na przykład „pierwsze miejsce w ChatGPT” albo „TOP 3 w AI” w umowie. Po badaniu SparkToro takiej obietnicy nie da się nawet sprawdzić, bo kolejność zmienia się niemal przy każdym pytaniu. Google w poradniku o wyborze specjalisty SEO pisze, że nikt nie zagwarantuje pierwszego miejsca, a jeśli ktoś je obiecuje, trzeba poszukać kogoś innego. W zasadach dla firm prowadzących cudze Profile Firmy obietnicę najwyższego miejsca w Google podaje jako przykład niedozwolonej, wprowadzającej w błąd deklaracji.
- Płatny „wpis do bazy AI”, „rejestracja w ChatGPT” albo „certyfikat widoczności w AI”. W dokumentacji OpenAI i Google nie znalazłem płatnego wpisu, który dawałby lokalnej firmie usługowej miejsce w odpowiedzi. Według OpenAI reklamodawcy nie mają wpływu na odpowiedzi. Profil Firmy w Google jest bezpłatny. Agencja, która bierze opłatę za jego prowadzenie, musi Cię przed rozpoczęciem pracy poinformować na piśmie, że sam profil nic nie kosztuje, a przedstawianie darmowych produktów Google jako płatnych wpisów Google wymienia wśród niedozwolonych praktyk.
- Pakiet opinii. Od 1 stycznia 2023 r. zakazane jest zamieszczanie fałszywych lub zniekształconych opinii (zmiany w prawach konsumenta opisane przez UOKiK). W grudniu 2022 r. Prezes UOKiK ukarał dwie firmy handlujące opiniami w wizytówkach Google i na Facebooku, łącznie na 70 tys. zł (komunikat UOKiK o karach za fałszywe opinie). Google ostrzega w przewodniku, że szukanie nieautentycznych wzmianek w sieci pomaga mniej, niż mogłoby się wydawać.
- Diagnoza z jednego zrzutu ekranu. „Sprawdziliśmy, nie ma Pana w ChatGPT” to jedno losowanie. Poproś o liczbę pytań, liczbę powtórzeń i odsetek odpowiedzi z Twoją nazwą. Tak proponują mierzyć widoczność autorzy badania SparkToro.
- Wizytówka na koncie agencji. Według zasad Google klient musi przez cały czas pozostać właścicielem albo współwłaścicielem swojego Profilu Firmy. Po Twoim zgłoszeniu agencja ma 7 dni roboczych, żeby umożliwić Ci odzyskanie wyłącznej kontroli, a przetrzymywanie profilu w zamian za pieniądze Google podaje jako przykład niedozwolonego zachowania. Daj agencji rolę menedżera. Do Search Console na etapie audytu wystarczy jej, jak radzi Google, dostęp tylko do odczytu.
- Plik albo „specjalny kod dla AI” jako główna pozycja oferty. O llms.txt było wyżej. Google dodaje, że do wyszukiwania generatywnego dane strukturalne nie są potrzebne, a osobnego znacznika schema.org „dla AI” po prostu nie ma.
Dobra oferta wygląda nudniej. Ma listę konkretnych prac, z których część zrobiłbyś sam, metodę pomiaru (te same pytania, kilka powtórzeń, odsetek odpowiedzi) i nie podaje daty efektu. Google radzi zapytać specjalistę SEO między innymi o to, jakich wyników się spodziewa, w jakim czasie i jak mierzy sukces. Zadaj te pytania także agencji od GEO.
Skąd agencja wie, że Cię „nie ma w AI”
Raport o Twojej „niewidoczności w AI” przyszedł sam, bez Twojej prośby? Google ma na to zdanie w tym samym poradniku: do niezamówionych maili o wyszukiwarkach podchodź z takim sceptycyzmem jak do tabletek, które „spalają tłuszcz w nocy”. Zapytaj nadawcę, na czym oparł diagnozę. Zadał pytania asystentom, kilka razy, czy tylko przejrzał kod strony?
Agencje szukają firm do takich rozmów narzędziami. Jednym z nich jest LeadNinja. Nasz sygnał „Niewidoczna w AI (GEO)” patrzy wyłącznie na kod strony firmy: dane strukturalne o firmie, treść z pytaniami i odpowiedziami, metadane Open Graph i śródtytuły. Zapala się dopiero przy co najmniej dwóch brakach naraz. To podpowiedź dla agencji, od której firmy zacząć własny test. O tym, co asystenci wiedzą o Twojej firmie, ten sygnał nie mówi nic. Sam LeadNinja niczego do firm nie wysyła.
Chcesz wiedzieć, czy Twoja firma jest w naszej bazie? Sprawdź to po numerze NIP w rejestrze danych firm. Jeśli nie chcesz w niej być, zgłoś sprzeciw wobec przetwarzania danych Twojej firmy. Po potwierdzeniu adresu e-mail usuwamy dane, a firma nie pojawia się w kolejnych wyszukiwaniach.
Czytasz to jako agencja? Właściciel, który zrobił ten test, przyjdzie na rozmowę z trzema liczbami i pytaniem o metodę pomiaru. Odpowiedź przygotujesz według procedury testu jednej firmy w siedmiu krokach. Firmy z sygnałem GEO w swojej niszy i mieście znajdziesz w LeadNinja w pakiecie na 30 dni: od 49 zł, płatne raz, bez automatycznego odnowienia (co obejmują pakiety).
A jeśli jesteś właścicielem, zrób test dziś i zapisz trzy liczby. Za trzy miesiące powtórz go z tymi samymi pytaniami. Z dwoma wynikami w zeszycie łatwiej ocenisz każdą obietnicę, którą usłyszysz od agencji.




